„Polska może być historią wielkiego sukcesu”. Mocny finał Impact’26 w Poznaniu

Materiały partnera

Statystyki minionych dwóch dni w Poznaniu mówią same za siebie i robią kolosalne wrażenie: to ponad 7 tysięcy uczestników, 650 mówców, 25 ścieżek tematycznych, 9 scen i łącznie aż 94 godziny paneli. Warto przypomnieć, jak wysoką poprzeczkę zawieszono na samym otwarciu. To wtedy premier Donald Tusk tchnął w publiczność potężną dozę optymizmu, deklarując, że Polska jest dziś najlepszym miejscem na świecie do życia i spełniania marzeń. Z kolei noblista Daron Acemoglu alarmował o konieczności przebudowy liberalnych instytucji demokratycznych, by chronić naszą przyszłość, a Olga Tokarczuk zelektryzowała zgromadzonych intymnym wyznaniem, zapowiadając, że pracuje nad swoją absolutnie ostatnią powieścią. Drugi dzień nie tylko utrzymał ten bezkompromisowy ton, ale dzięki obecności takich postaci jak Justin Trudeau czy Aleksander Kwaśniewski, wyniósł dyskusję o przyszłości świata na niespotykany poziom dyplomatycznej szczerości.

Justin Trudeau: Zrozumieć lęki i bronić globalnego porządku

Najbardziej wyczekiwanym momentem dnia była rozmowa z byłym premierem Kanady, Justinem Trudeau. Mając za sobą niemal dekadę zarządzania państwem w erze bezprecedensowych wstrząsów – od pandemii po pełnoskalową inwazję Rosji na Ukrainę – Trudeau poddał ostrej krytyce rządy oparte na polaryzacji. Jak bezlitośnie obnażył mechanizmy działania współczesnych populistów: „Można zostać wybranym, można zyskać przewagę polityczną, przerażając, złoszcząc i dzieląc ludzi. To, czego nie można zrobić po użyciu tych metod do wygrania wyborów, to faktycznie rozwiązać którykolwiek z problemów, przez które ludzie stali się wściekli i przerażeni”.

Trudeau odniósł się również bezpośrednio do burzliwych relacji w ramach NATO, wspominając napięty szczyt z 2018 roku za pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Były premier bardzo pragmatycznie przyznał, że amerykański nacisk zadziałał: „Groźba wycofania się USA z NATO była wystarczająco przekonująca, że skłoniła resztę z nas do znacznie większych wydatków wojskowych”. Jednocześnie ostrzegł przed nową erą brutalnej geopolityki: „Tak właśnie wygląda teraz świat. Takie są wielkie mocarstwa, które decydują, że ład oparty na zasadach i stary sposób działania są dla nich teraz nieco bardziej opcjonalne”.

p>Kanadyjski mąż stanu podzielił się także refleksją dotyczącą sztucznej inteligencji, ostrzegając przed bezprecedensowym wpływem tej technologii na nasze życie i poczucie sensu młodego pokolenia. „Jesteśmy teraz w momencie, w którym moje dzieci (...) są ostatnim pokoleniem ludzi żyjących na tej ziemi, które będzie wyraźnie i żywo pamiętać, jak wyglądał świat przed AI” – zauważył Trudeau, apelując o to, by transformacja nie służyła wyłącznie kreowaniu garstki nowych miliarderów, ale realnie podnosiła jakość życia każdego człowieka.

Anatomia władzy i niszcząca „wojna polsko-polska”

Równie mocnym i emocjonalnym punktem programu była międzypokoleniowa rozmowa byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego ze swoją córką, Aleksandrą. Skonfrontowany z błędami transformacji lat 90., prezydent dokonał rzadkiego w dzisiejszej polityce rozliczenia: „Myśmy, być może nadmiernie zachwyceni tym sukcesem, tym postępem, który się dokonuje, nieco zaniedbali tych, którzy nie mieli poczucia udziału w tym sukcesie. [...] Zapomnieliśmy również o tej niemałej grupie tych, którzy przegrali, którzy mieli poczucie jakiegoś niedostatku uznania”.

Kwaśniewski bardzo ostro ocenił również degradację współczesnej debaty politycznej, zauważając fundamentalną różnicę w stosunku do przeszłości: „To, co różni politykę czasu minionego od obecnej, to jest zanik poczucia wstydu. Wstydu. Kiedyś pewnych rzeczy nie dało się powiedzieć, bo były albo tak nieprawdziwe, albo tak głupie, albo tak chamskie, że nawet twardy polityk widział dla siebie czerwoną linię”. Analizując psychologię liderów, przestrzegał: „Władza generalnie jest narkotykiem. [...] Ciągle najwybitniejszym autorem, który opisał psychologię władzy, jest William Shakespeare”.

W kluczowym apelu wezwał do budowy jedności narodowej jako fundamentu naszego bezpieczeństwa narodowego: „Dzisiaj każde polskie wybory kończą się wynikiem 50-50. Jeżeli chcemy mieć poczucie bezpieczeństwa, musimy mieć kapitał społeczny na poziomie 80%. [...] Trzeba zakończyć tę niszczącą wojnę polsko-polską”. Swój apel zwieńczył optymistycznym przesłaniem: „Polska to może być historia wielkiego sukcesu, a nie tylko pięknych, wspaniałych, honorowych porażek czy klęsk”. 

Walka o prawdę i nowa hierarchia mocarstw

Na scenie geopolitycznej kluczowym tematem była obrona faktów. Wybitny historyk z Uniwersytetu Yale prof. Timothy Snyder podkreślił, że bez wolnych mediów demokracja usycha: „Dziennikarstwo śledcze jest jak powietrze, jak woda – nie da się bez niego żyć. [...] Aby prawda mogła zostać zweryfikowana, ktoś musi ją wytwarzać. Jedynymi ludźmi, którzy tworzą prawdy, są dziennikarze śledczy”.

W dyskusjach wspierała go publicystka i laureatka Pulitzera Anne Applebaum, która bezbłędnie punktowała, że dezinformacja stała się dziś bronią masowego rażenia wymierzoną prosto w fundamenty wolnego świata. O odpowiedzialności mediów mówili także redaktor naczelny TVN24 Michał Samul oraz dyrektor Reporterów Bez Granic na UE Pavol Szalai, podkreślając, że wolność prasy to pierwsza ofiara w starciu z autokracjami.

Z kolei ekspertka ds. Chin z Greenmantle Alice Han zwróciła uwagę na fundamentalne przesunięcie środka ciężkości świata: „Wracamy do epoki, w której geopolityka liczy się bardziej niż ekonomia”. Wtórował jej główny komentator ekonomiczny „Financial Times” Martin Wolf, który w błyskotliwy sposób bronił europejskiego modelu decyzyjnego, zauważając, że choć Europa jest powolna, to posiadanie 27 decydentów jest bezpiecznikiem przed „naprawdę głupimi działaniami”, na jakie mogą pozwolić sobie scentralizowane systemy USA czy Chin. W tej samej dyskusji Podsekretarz Stanu ds. UE w Kancelarii Premiera Magdalena Sobkowiak-Czarnecka przypomniała, że to Polska zainicjowała mechanizm SAFE, dzięki któremu miliardy euro trafią na wzmocnienie obronności państw członkowskich.

Gospodarka i innowacje: Od „modelu chińskiego” po rewolucję AI

W bloku poświęconym państwu i gospodarce, Minister Aktywów Państwowych Wojciech Balczun opisał nową filozofię nadzoru nad spółkami Skarbu Państwa, którą nazwał „Aktywnym Właścicielem”: „Traktuję trochę Ministerstwo Aktywów Państwowych jako taki super-zarząd, który ma pod sobą ten państwowy wielki holding, który wymaga atencji, który wymaga wejścia w detal, który w jak największym stopniu powinien być oddzielony od świata polityki, a zbliżony do świata biznesu, świata racjonalnych gospodarczo decyzji”.

Balczun zadeklarował również, że w 2029 roku na drogi wyjadą trzy modele polskiego samochodu elektrycznego Izera, budowanego we współpracy z tajwańskim gigantem Foxconn. 

O odwadze w zarządzaniu mówił też Prezydent Miasta Poznania Jacek Jaśkowiak, chwaląc tempo lokalnych inwestycji. Z dumą udowodnił, że lokalna administracja potrafi być zabójczo wręcz skuteczna: „Nasz eksperyment, by w ramach systemu demokratycznego realizować inwestycje w tempie i w modelu chińskim, zakończył się sukcesem. Pokazaliśmy, że bez przeciągającej się dyskusji można w 18 miesięcy zbudować dwa mosty”. Jaśkowiak nie ukrywał potężnych ambicji: „Stawiamy w Poznaniu mocno na naukę (...) bo chcemy, by nasze miasto było mózgiem Polski”.

Biznesowy i bardzo krytyczny pogląd na europejski rynek przywiózł z Doliny Krzemowej inwestor Joe Schoendorf (Accel Partners). Jego apel do liderów Unii Europejskiej był bezlitosny: „Przedsiębiorcy skupiają się na innowacjach. Rząd UE skupia się na regulacjach. Regulacja to śmiertelny wróg innowacji”. Ostrzegał też przed masowymi zwolnieniami wymuszonymi automatyzacją zysków: „Firmy ogłaszające zwiększone zyski i mówiące, że będą zwalniać ludzi… Celem jest zmniejszenie zatrudnienia białych kołnierzyków o 50% w ciągu najbliższych pięciu lat”.

Szklane sufity i europejskie bariery od lat potrafi za to świetnie kruszyć założyciel i CEO Booksy, Stefan Batory. Przedsiębiorca szczerze przyznał, że na początku wcale nie miał przed oczami wielkich, szczytnych haseł: „Jak zaczynaliśmy Booksy, to nie mieliśmy ani misji, ani wizji. Albo inaczej: mieliśmy jeden cel – chcieliśmy zostać obrzydliwie bogaci. Ale się okazało, że to był tak naprawdę bardzo słaby cel”. Później przekształciło się to w misję obalenia barier: „To zaczęła być gra o zrobienie czegoś dużo większego i też pokazanie, że nie ma szklanego sufitu, że z Polski da się robić naprawdę fajne rzeczy, które mają impakt na całym świecie”. Batory gorąco zachęcał do korzystania ze sztucznej inteligencji, która, jak zauważył, „usuwa bariery tworzenia startupów”.

Sztuczna Inteligencja i nowa era kosmiczna

Era algorytmów zdominowała rozmowy o technologii, budząc zarówno ekscytację, jak i twardy sceptycyzm. Współzałożyciel i CEO ElevenLabs, Mati Staniszewski, zarysował fascynującą wizję w pełni zdemokratyzowanej edukacji: „Wierzę, że w przyszłości każdy z nas będzie miał w uchu osobistego nauczyciela (...) może kiedyś przemówi nawet głosem Olgi Tokarczuk”. Zapowiedział też przełom technologiczny w obszarze symulacji mowy: „Mam nadzieję, że będziemy pierwszą firmą, która w tym roku to przejdzie i naprawdę zda głosowy test Turinga w interakcjach z agentami”.

Prawdziwe intelektualne wyzwanie rzucił publiczności profesor fizyki z Uniwersytetu Warszawskiego, Andrzej Dragan, rozprawiając się naukowo z tezą o rzekomej „bezmyślności” nowoczesnych algorytmów: „Jeśli roboczo zdefiniujemy inteligencję jako tę umiejętność dostrzegania analogii, łączenia kropek, dostrzegania patternów, to czy sztuczna inteligencja w ogóle jest inteligencją prawdziwą, czy tylko imitacją, przestaje być kwestią dyskusji religijnej, a zaczyna być kwestią sprawdzenia definicji”. Całkowicie opozycyjną postawę zachował pisarz Szczepan Twardoch, wyrażając swój niewzruszony humanizm: „Ja jestem przekonany, że prawdziwa sztuczna inteligencja nigdy nie powstanie”.

Z kolei spoglądając znad gorących serwerowni w bezkres kosmosu, współzałożyciel i CEO Iceye, Rafał Modrzewski, zaapelował do państw o suwerenność satelitarną: „Musimy podjąć odważne działania i wziąć przyszłość Europy we własne ręce. [...] Bez odpowiedniej konstelacji satelitów... nigdy nie będziemy w stanie odpowiedzieć na potencjalne zagrożenie”. Celnie spuentował to dyrektor w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), Laurent Jaffart: „Kosmos to niewidzialna tkanka naszego społeczeństwa”.

Dobrostan, prawa kobiet i żelazna dyscyplina mistrzów

Uczestnicy Impact’26 przenieśli się też w sferę zdrowia i mentalności, czerpiąc wiedzę od największych autorytetów dbania o człowieka. Biochemiczka i znana jako Glucose Goddess, Jessie Inchauspé, zrewolucjonizowała podejście publiczności do poziomu cukru we krwi. „Największym błędem jest myślenie, że to ma znaczenie tylko wtedy, gdy masz cukrzycę. To trochę tak, jakby powiedzieć, że mycie zębów ma znaczenie tylko wtedy, gdy masz próchnicę”.

Zaskoczyła też niezwykle ostrym podsumowaniem popularnych dziś na świecie leków odchudzających: „Wyobraźcie sobie przez sekundę, że woda w kranie jest tak toksyczna, że wymyślamy lekarstwo, byście byli mniej spragnieni, zamiast naprawić problem toksycznej wody. To właśnie robimy z GLP-1”. Zachęciła za to do spożywania wytrawnych śniadań i prostego biohakingu, apelując: „po prostu unieś pięty, robiąc wspięcia na łydki pod biurkiem”, co ma ułatwić przetwarzanie glukozy po posiłku. Tę konieczność troski o organizm poparł dr Jarosław Biliński z Human Biome: „Dbajcie o swój mikrobiom, a niedługo, mam nadzieję, też zadbamy o to my. [...] To co najbardziej niszczy człowieka to jest przewlekłe zapalenie”.

Impact'26 nie unikał trudnych kwestii społecznych. Wybitna reżyserka, a prywatnie żona gubernatora Kalifornii Jennifer Siebel Newsom ostrzegła przed nową formą wykluczenia: „Technologia została zbrojnie użyta jako najnowsze narzędzie, by uciszyć głosy kobiet. Generatywna sztuczna inteligencja szkodzi zdrowiu psychicznemu kobiet, naszemu bezpieczeństwu i naszej reprezentacji politycznej”.

O tym, że pasja pozwala łamać wszelkie narzucone granice opowiadała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska: „Przesunąć horyzont to dla mnie wyznaczyć sobie cel dalekosiężny. To uwierzyć i przekonać się, że możemy więcej niż myślimy, że możemy”. O tym, jak ważny jest charakter na wyboistej drodze do celu, opowiedziała wielkoszlemowa tenisistka Simona Halep: „Dedykacja i pasja do czegoś zawsze mogą zaprowadzić cię na najwyższe poziomy”. Te refleksje uzupełnił wybitny polski skialpinista Andrzej Bargiel, zwracając uwagę na ogromny ciężar każdego sukcesu: „Zejście ze szczytu to często znacznie większe wyzwanie psychiczne niż wspinaczka”. Natomiast chłodnego realizmu w budowaniu długoterminowych nawyków uczyła ekspertka ds. rozwoju Zoja Skubis: „Motywacji nie da się utrzymać i ona nie będzie zawsze”.

Inspiracja, pasja i „piękny ludzki chaos”

Finałowe godziny Impact’26 stały się niesamowitą przestrzenią głębokich refleksji nad kulturową tożsamością, procesem twórczym i rolą sztuki jako ucieczki przed przebodźcowanym światem. Reżyserka i scenarzystka Anna Sasnal oraz wybitny malarz Wilhelm Sasnal podzielili się swoimi przemyśleniami o tym, jak w tym pędzącym świecie sztuka pozwala im utrzymać pion. Anna Sasnal bardzo dobitnie zdefiniowała, po co tak naprawdę tworzą filmy analizujące trudne i bolesne aspekty naszych relacji: „Filmy nam obydwojgu pomagają zachować kontakt z rzeczywistością. (...) To jest takie powiedziałabym skrobanie – że trzeba poskrobać i zobaczyć tam, gdzie boli”.

Wyraziła również potężną wiarę w bunt młodego pokolenia wobec cyfrowego zalewu informacji: „Wierzę w to, że oni odwrócą swój wzrok od ekranów i że zobaczą, że świat jest gdzie indziej (...). Myślę, że to jest nasza wielka szansa, że oni odmówią. (...) W odmowie jest działanie. Bo żeby odmówić, trzeba podjąć decyzję i trzeba wiedzieć, czemu się mówi nie”. Z kolei Wilhelm Sasnal zdradził kulisy swojego osobistego spokoju i tajemnicy powstawania głośnych dzieł, przyznając, że wcale nie są one efektem chłodnych, wcześniejszych kalkulacji: „Ja się o tym dowiaduję podczas malowania, bo nie mam tych przemyśleń przedtem. (...) Rzeczywiście na początku jest intuicja”.

Prawdziwym zwieńczeniem całego wydarzenia był z kolei brawurowy dialog, jaki nawiązali na scenie modelka i założycielka fundacji SexedPL Anja Rubik oraz kompozytor Radzimir Dębski (JIMEK). W dyskusji o cyfrowych lękach, perfekcjonizmie i nieuniknionym zderzeniu z bezdusznymi maszynami, Jimek z wrodzonym artyzmem uchwycił ludzką ułomność jako nasz największy, ostateczny dar, który ocala prawdziwą sztukę: „Teraz, skoro spróbujemy zdefiniować tego człowieka, to w tym człowieku będzie ten piękny chaos, ten piękny błąd”. Podsumowując swoją wieloletnią ścieżkę muzycznych eksperymentów, artysta dodał z absolutną pasją: „Najbardziej lubię taką sytuację (...), kiedy odpowiedni człowiek jest w nieodpowiednim miejscu i słucha nieodpowiednich rzeczy. Wydaje mi się, że wtedy się dowiadujemy najwięcej”.

Impact pozostaje w Poznaniu

Drugi dzień Impact’26 udowodnił, że w erze potężnych kryzysów geopolitycznych i technologicznych wstrząsów, wciąż istnieje przestrzeń na budujący dialog, odważne innowacje i celebrację ludzkiej niedoskonałości. Z głównej sceny padła również najważniejsza informacja dla wszystkich planujących przyszłość: 12. edycja Impactu odbędzie się w Poznaniu w dniach 12–13 maja 2027 roku.

Materiały prasowe Impactu

Przypisy