AI nie odbierze Ci pracy, ale zmieni jej charakter
Sztuczna inteligencja, a w szczególności generatywna AI, póki co nie zastąpi marketerów na rynku pracy. Ma natomiast ogromny wpływ na to, jak zmieniają się nasze codzienne zadania, kompetencje i oczekiwania wobec zespołów. Zamiast zastępować – AI przesuwa akcent z manualnej, często żmudnej produkcji treści na bardziej strategiczne i kreatywne działania. Dodawanie napisów do filmu przez dwie godziny? Jeszcze 8 lat temu zdarzało mi się poświęcić na to tyle czasu. Teraz? Zdecydowanie mniej.
Coraz więcej ofert pracy dotyczy dziś specjalistów, którzy wiedzą, jak wykorzystywać AI w codziennej pracy – zwłaszcza w marketingu, sprzedaży i analizie danych.
Firmy, których budżety marketingowe utrzymują się na stabilnym poziomie (średnio 7,7% przychodów), coraz częściej szukają produktywności w technologii. I to działa. Według badania Gartnera z tego roku1:
- 49% CMO deklaruje, że GenAI skróciła czas wykonywania zadań,
- 40% zauważa redukcję kosztów,
- a 27% zwiększyło moce produkcyjne treści – bez dodatkowych etatów.
Z drugiej strony, według Gartnera 22% dyrektorów marketingu ograniczyło współpracę z agencjami, a niemal 40% planuje zmniejszyć wydatki na pracę ludzką. Ale uwaga – to nie znaczy, że ludzie znikają. Znaczy to, że firmy potrzebują ludzi lepiej przygotowanych do pracy z AI.
Jak wygląda codzienność marketerów w świecie AI?
Sztuczna inteligencja nie stworzy za nas wszystkiego. Ale świetnie wspiera nas w zadaniach powtarzalnych, technicznych, czasochłonnych. Dzięki niej marketerzy zyskują czas na to, co naprawdę ważne: pomysł, strategię, relacje.
We własnej pracy obserwuję ten trend niemal codziennie. Coraz więcej firm zaprasza mnie do prowadzenia warsztatów z użycia narzędzi AI – nie tylko po to, by „nauczyć się obsługi ChatGPT”, ale by zrozumieć, co można zautomatyzować, jak etycznie wykorzystywać AI i gdzie potrzebny jest człowiek.
Jeden z moich klientów z branży budowlanej, po wdrożeniu narzędzi GenAI w działania marketingowe, skrócił czas przygotowania materiałów aż o 30%. Z kolei moja znajoma, copywriterka w agencji reklamowej, regularnie korzysta z AI… po to, by przekonać się, że i tak wymyśli lepszy, bardziej angażujący pomysł niż generator. I jak mówi: „dzięki AI nie tracę czasu na wymyślanie pomysłów, które i tak musiałabym później odrzucić”.
To pokazuje prawdziwą wartość AI: nie zastępuje twórczości – podsuwa tło, szkice, inspiracje. Częściowo uwalnia nasze zasoby w jednych obszarach i pozwala przenieść wolne zasoby na pozostałe zadania.
![]()
Ryc. 1. Zrzut ekranu z Menedżera Reklam Mety, zachęcający do skorzystania z opcji Advantage+
Sztuczna inteligencja w reklamach
Meta regularnie stara się nas przekonać do coraz większej automatyzacji tworzenia reklam na Facebooku, Instagramie (a od niedawna także na Threads). Kiedy tworzymy nową kampanię, sugeruje nam, by skorzystać z targetowania Advantage+, w którym określamy dość ogólne kryteria – mile widziane, ale dające systemowi dużą swobodę w wychodzeniu poza nie i… wyświetlaniu naszych reklam osobom, które mogą wcale nie pasować do profilu naszego klienta, ale wchodzą w interakcję z naszymi treściami.
Przykład? Ostatnio zauważyłam zalew dziwnych komentarzy pod postem u mojego klienta z branży edukacyjnej. Co więcej, klient sam za to zapłacił, korzystając z targetowania Advantage+ i oddając pełną kontrolę nad tym, komu będą wyświetlane reklamy, algorytmowi.
Algorytm AI na Facebooku, który odpowiada za optymalizację reklam, „nie czyta” i nie analizuje treści komentarzy, a jedynie „widzi” rosnące liczby. Zaangażowanie i kliknięcia rosną? Super! Jednak bez szerszego kontekstu i spojrzenia na dane jakościowe, to tylko vanity metrics, które ładnie wyglądają w raportach. Excel, Google Sheets i analiza wyników poszczególnych kampanii w połączeniu z wiedzą o kliencie i branży to coś, co póki co nie jest do zastąpienia przez automatyzację systemu reklamowego Mety.
AI na autopilocie
W ekosystemie Meta AI to jednak nie tylko automatyczne targetowanie, ale też możliwość generowania obrazów, tekstów, automatycznego rozszerzania obrazu czy wybierania muzyki, która w teorii najbardziej spodoba się naszym odbiorcom. Przyjrzyjmy się po kolei wybranym opcjom.
Muzyka w tle? Brzmi dobrze
Ale tylko w teorii. Narzędzia reklamowe Meta sugerują automatyczne dodanie podkładu dźwiękowego, by zwiększyć efektywność wideo. Tyle że ten podkład czasem ma się nijak do treści samej reklamy. Widziałam już kampanię, w której algorytm dodał… „Happy Birthday”, choć kreacja nie miała nic wspólnego ze świętowaniem urodzin.
Zamiast zaangażowania – konsternacja. Jeśli decydujesz się na automatyczne dodanie muzyki, pamiętaj: przesłuchaj każdą propozycję, zanim klikniesz „zatwierdź”.
Grafiki generowane przez AI
W mojej pracy z klientami zauważam jeszcze jeden częsty błąd – zbyt duże zaufanie do generatorów graficznych. Choć generatywna AI potrafi tworzyć tła lub doklej...