Jeszcze do niedawna stworzenie profesjonalnego materiału wideo wymagało zaangażowania operatora, montażysty, odpowiedniego sprzętu oraz czasu potrzebnego na przygotowanie scenariusza i realizację nagrań. Dziś coraz więcej z tych etapów może zostać wykonanych przez sztuczną inteligencję, która potrafi wygenerować realistyczne postacie, animacje, głosy lektorskie, a nawet całe filmy powstające wyłącznie na podstawie tekstowego polecenia. Rozwój narzędzi opartych na AI sprawił, że tworzenie materiałów wideo stało się dostępne dla niemal każdej firmy, niezależnie od jej wielkości czy budżetu. Jednocześnie pojawia się coraz więcej pytań o jakość takich materiałów, ich skuteczność oraz wpływ na sposób komunikacji z klientami. Czy sztuczna inteligencja rzeczywiście może zastąpić kamerę i człowieka przed obiektywem, czy raczej powinna być traktowana jako wsparcie w procesie tworzenia treści?
Dział: CEO i Tech Leadership
CEO i Tech Leadership
Jeszcze do niedawna prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej wiązało się z nieustannym wybieraniem pomiędzy rozwojem firmy a czasem prywatnym. Właściciel biznesu był jednocześnie specjalistą od sprzedaży, marketingu, obsługi klienta, tworzenia ofert, księgowości i administracji. Każdy kolejny klient oznaczał większą liczbę obowiązków, a rozwój firmy często prowadził do jeszcze większego przeciążenia. Przez lata utarło się przekonanie, że zwiększenie przychodów wymaga przede wszystkim większej liczby przepracowanych godzin lub zatrudnienia kolejnych osób. Dzisiaj ten model przestaje być jedyną drogą do rozwoju.
Czy każdy marketing wykorzystujący algorytmy jest rzeczywiście napędzany przez AI? Nie, ponieważ w wielu przypadkach AI marketing to jedynie automatyzacja konkretnych, znanych już wcześniej procesów. Przy takim podejściu kampanie nadal opierają się na ręcznie zaprojektowanych założeniach, a algorytm jest tylko wsparciem procesu, ale go nie definiuje. Odwrotnie jest w przypadku AI-powered marketing, w którym kluczową rolę odgrywa sztuczna inteligencja. Czy można odróżnić marketingowy buzzword od rozwiązań, które mają realną wartość dla biznesu? Tak, pod warunkiem że wiemy, na co zwrócić uwagę.
Zamiast zwolnień – transformacja kompetencji. Sztuczna inteligencja (AI) w marketingu nie eliminuje ludzi, ale zmienia zakres ich pracy. Sprawdź, na co uważać, czego nie oddawać maszynie i gdzie AI naprawdę robi robotę.
Od kilku lat obserwuję powtarzający się schemat: firma kupuje modne narzędzie AI, a potem szuka dla niego sensownego zastosowania. Zmieniając kolejność kroków, można uniknąć większości błędów. W praktyce nie chodzi o „wdrażanie AI”, tylko o rozwiązywanie realnych problemów biznesowych, przy okazji których sztuczna inteligencja bywa najlepszym środkiem do celu. Dlatego kiedy pracuję z zarządami, zawsze zaczynamy od brutalnie szczerej diagnozy: gdzie dziś ucieka wartość, co najbardziej spowalnia ludzi i procesy, co możemy zmierzyć i zweryfikować w krótkim czasie. Jeśli nie potrafimy odpowiedzieć na te pytania w języku rachunku wyników i cash flow, nie jesteśmy gotowi na AI, nawet jeśli mamy świetnych inżynierów i duży budżet.