Założyciele i prezesi firm B2B na pewnym etapie rozwoju zderzają się z bolesnym para- doksem. Firma rośnie, przychody się zwiększają, ale zamiast strategicznego spokoju na biurku CEO ląduje coraz więcej operacyjnych problemów – bieżączka, pożary w projektach, awarie, konflikty w zespole. Strategia przegrywa z codziennością. Plany lądują w potężnej „szafie niespełnionych obietnic”. Prezes pracuje po kilkanaście godzin na dobę i staje się wąskim gardłem własnej firmy. Jest jedynym punktem, bez którego nic nie działa. To zjawisko ma swoją nazwę – single point of failure (pojedynczy punkt awarii). Żeby firma mogła wejść w fazę dojrzałości i skalować się bez chaosu, CEO musi przestać być najważniejszym trybikiem w operacyjnej maszynie. Musi przejść transformację ze strażaka gaszącego pożary w architekta, który projektuje system.
Autor: Szymon Negacz
Strategia, strategią, strategiami, strategiczne... – to jedno słowo odmieniane jest w polskim biznesie przez wszystkie przypadki, często bez głębszej refleksji, co właściwie oznacza. Gdy tylko dopiszemy je do czegokolwiek, to natychmiast zyskuje to na znaczeniu. Strategia social mediów brzmi lepiej niż po prostu „prowadzenie fanpage’a”, strategiczne potrzeby – poważniej niż „pomysł szefa”, strategiczna współpraca – ważniej niż zwykły deal. Problem w tym, że im częściej używamy słowa „strategia” bez zrozumienia, tym bardziej rozmywa się jego sens. I tu rodzi się fundamentalne pytanie: Skoro wszystko jest strategią, czy w takim razie nic już nią nie jest?