Ambasada a sprawa polska

Biznes i trendy

Ten tekst dedykuję ludziom, którzy będą budować wpływy zagraniczne naszego kraju, by zmienili paradygmat myślenia o swojej roli w budowaniu interesów Polski choćby o jeden tylko element. Choć na sercu mi leży wykorzystanie dyplomacji, to wskazanie ogólne jest dla każdej dziedziny rozwoju naszego kraju. 

Polska jest w punkcie zmiany. Spokój się skończył. Mamy przed sobą kilka kluczowych wyzwań: katastrofa demograficzna, pułapka średniego rozwoju, załamanie dotychczasowego modelu gospodarczego, zamknięcie swobody przepływów na linii wschód – zachód, uprzednie zaniechania w rozwoju linii północ – południe i zmiana pokoleniowa będąca chyba najważniejszym czynnikiem, który wywróci całe dotychczasowe myślenie o Polsce. 

Aktualnie mamy dwie główne frakcje liderów: rządzących w sposób naturalny (ze względu na wiek i punkt zmiany), którzy wychowali się w „więzieniu” na poziomie państwa, a dla nich przeciwwagę stanowią ludzie, którzy kiedyś będą rządzić, a na razie na niższych poziomach budują przyszłość Polski. Ci wychowani w „więzieniu” prezentują kompletnie inne zachowania niż ci, co „więzienia” nie zaznali. Młodzi liderzy mają większą skłonność do ryzyka. Nie mają oporów, nie mają przywiązania do dawnych autorytetów. W starszym pokoleniu liderów dominuje przekonanie, że państwo to struktura wprost opresyjna, którą należy bez oporów wykorzystać dla siebie. Młodzi liderzy oczekują od państwa wykorzystania jego narzędzi do rozwoju i pomocy tym, którzy chcą zdobywać. Nieufność, oczekiwanie kary zamiast nagrody, skupienie na sobie, brak poczucia wspólnoty, minimalizacja ryzyka są cechami, które przejawiają byli więźniowie. To jak w znanym eksperymencie z małpami polewanymi wodą. Nie jest istotne, że czasy są inne – istotne jest, że „coś” grozi, że nie trzeba pilnować ryzyka reputacji, bo inaczej się „coś” wydarzy. 

W przestrzeni publicznej dominuje poczucie, że przed Polską w dzisiejszej sytuacji staje wyzwanie innowacyjności. To jest nasza naturalna strategiczna przewaga wynikająca z kultury, geografii, predyspozycji, które zdeterminowały naszą kreatywność. My jesteśmy naturalnie innowacyjni. Gdzie nie szukać w nowych branżach czy wysokich technologiach, tam znajdziemy Polaków. Czego nam zatem brakuje? Brakuje nam zdolności naszego państwa do zbierania marży ze świata. Jesteśmy innowacyjni, jednak nie umiemy tego sprzedać w sposób kontrolowalny. Bardziej handlujemy ludźmi niż ich potencjałem. Nawet nie handlujemy, tylko kształtujemy, formujemy i sprzedajemy za przysłowiową złotówkę. 

Fantastycznym zasobem handlowym RP są ambasady. Tymczasem funkcja handlowa ambasady jest martwa (podobnie PAIH). Tylko wyjątki działają handlowo – organizuje się prezentacje, misje gospodarcze, spotkania, ale nic za nimi nie idzie. Efektem są tylko zorganizowane...

Wydanie jest dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy