Jak firmy poradziły sobie po końcu wsparcia Windows 10 i co się dzieje na rynku sprzętu?

Materiały partnera

Koniec wsparcia Windows 10 to nie tylko techniczna zmiana, ale punkt zwrotny dla wielu firm. Wzrost cen sprzętu, ograniczona dostępność komponentów i pośpieszne modernizacje pokazały, jak kosztowne może być odkładanie decyzji o aktualizacji. To lekcja, że planowanie IT z wyprzedzeniem to dziś nie luksus, a warunek stabilności biznesu.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jak koniec wsparcia Windows 10 wpłynął na rynek sprzętu i budżety firm,
  • dlaczego ceny podzespołów – szczególnie pamięci RAM – tak gwałtownie wzrosły,
  • co zrobić, jeśli Twoja firma nie zdążyła z modernizacją,
  • jak zaplanować wymianę sprzętu w 2026 roku, by uniknąć podobnych problemów w przyszłości.

Po Windows 10: wzrost cen, mniejsza dostępność i trudne decyzje dla firm

Od kilku tygodni widać wyraźne zmiany na rynku sprzętu komputerowego. Ceny podzespołów rosną, dostępność pamięci RAM i laptopów biznesowych spada, a część dostawców wprowadza ograniczenia w sprzedaży komponentów wykorzystywanych do modernizacji starszych urządzeń. To bezpośredni efekt zakończenia wsparcia systemu Windows 10 – momentu, który wiele firm odkładało w czasie, zakładając, że modernizację zawsze można przeprowadzić później.

Choć konieczność zmiany systemu operacyjnego może wydawać się drobnostką, jej skutki dla rynków sprzętu, budżetów IT i ciągłości działania firm są odczuwalne niemal natychmiast. Organizacje, które nie zaplanowały aktualizacji z wyprzedzeniem, dziś mierzą się z wyższymi kosztami, dłuższym czasem realizacji zamówień i ograniczonym wyborem modeli. Modernizacja przestała być kwestią wyboru – stała się koniecznym elementem utrzymania bezpieczeństwa i efektywności pracy.

Co zmieniło się na rynku sprzętu po zakończeniu wsparcia Windows 10

Choć 14 października 2025 roku zakończyło się oficjalne wsparcie Windows 10, wiele firm postanowiło przesunąć modernizację infrastruktury na później. Szacuje się, że jeszcze w listopadzie 2025 roku nawet 40% komputerów w Polsce działało na tym systemie (wg. StatCounter). To decyzja, która ma dziś realne konsekwencje – zarówno technologiczne, jak i finansowe.

Zauważamy, że brak wcześniejszego przygotowania do migracji znacząco wpłynął na rynek sprzętu. Ceny pamięci RAM (kluczowych do spełnienia wymagań Windows 11) wzrosły nawet o 50%, a dostępność komponentów wyraźnie się zmniejszyła. W przypadku większych zamówień dostawcy często wprowadzają limity – gdy firma potrzebuje powiedzmy 20 modułów pamięci, to może zamówić zaledwie kilka. Podobnie wygląda sytuacja w segmencie laptopów – modele biznesowe z Windows 11 są droższe i trudniej dostępne, a proces modernizacji wymaga dziś znacznie lepszego planowania i współpracy z partnerem technologicznym.

Jak firmy poradziły sobie z końcem Windows 10?

Organizacje, które odpowiednio wcześnie zaplanowały przejście na Windows 11, dziś zyskały spokój i przewidywalność. Proces rozpoczął się od audytu środowiska IT, który pozwolił wskazać urządzenia wymagające wymiany, modernizacji lub aktualizacji. Dzięki temu działania mogły być rozłożone w czasie – bez przestojów, bez ryzyka utraty danych i z pełną kontrolą kosztów. Współpraca z profesjonalną firmą informatyczną umożliwiła też wcześniejsze zabezpieczenie dostaw sprzętu, co przełożyło się na lepsze ceny i terminowość wdrożeń.

Jednocześnie mimo szerokich kampanii informacyjnych wiele organizacji nie zdawało sobie sprawy z konsekwencji końca wsparcia Windows 10 – lub celowo odłożyło decyzję na później. Część firm nie wiedziała, że brak wsparcia oznacza nie tylko brak nowych funkcji, ale też brak aktualizacji bezpieczeństwa, większe ryzyko cyberataków i utratę kompatybilności z nowym oprogramowaniem. W kolejnych miesiącach użytkownicy starszych systemów będą odczuwać coraz więcej ograniczeń: błędy w działaniu aplikacji, problemy z instalacją nowych wersji programów czy brak zgodności z usługami chmurowymi.

Dla niektórych branż to także ryzyko niespełnienia wymagań bezpieczeństwa, a dla wszystkich – rosnące koszty utrzymania. Przestarzały system wymaga większego zaangażowania administratorów, częstszych interwencji i ręcznych obejść, co w praktyce generuje dodatkowe wydatki i przestoje. Co więcej, firmy, które zabrały się za modernizację dopiero po zakończeniu wsparcia, dziś płacą więcej, czekają dłużej i mierzą się z mniejszą dostępnością sprzętu oraz usług wdrożeniowych.

W efekcie część organizacji, by zachować minimum bezpieczeństwa, decyduje się na wykupienie programu Extended Security Updates (ESU) – płatnej usługi Microsoftu, która zapewnia wyłącznie krytyczne poprawki bezpieczeństwa przez ograniczony czas. ESU można odnowić maksymalnie na trzy lata, ale jego koszt rośnie z każdym okresem odnowienia. To rozwiązanie tymczasowe – bufor bezpieczeństwa dla firm, które muszą dokończyć modernizację, ale nie sposób na dalsze utrzymywanie przestarzałego systemu.

Co zrobić, jeśli Twoja firma też zaspała z modernizacją?

Nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem – ważne, żeby teraz działać szybko i planowo. Jeśli Twoja firma nie zdążyła z migracją do Windows 11, nie oznacza to końca świata, ale wymaga podjęcia kilku konkretnych kroków.

  1. Wykup program ESU (Extended Security Updates) – to tymczasowa ochrona, która pozwoli utrzymać krytyczne aktualizacje bezpieczeństwa przez ograniczony czas. Dzięki temu Twoje komputery będą nadal chronione do momentu zakończenia modernizacji.
  2. Skontaktuj się z partnerem IT – doświadczona firma przeprowadzi audyt środowiska IT, wskaże sprzęt nadający się do modernizacji lub wymiany i zaplanuje cały proces w sposób uporządkowany. To nie tylko szybsze, ale też bezpieczniejsze rozwiązanie niż działanie na własną rękę.
  3. Zaufaj relacjom i doświadczeniu firmy IT – współpracujące z wieloma dostawcami firmy IT często mają dostęp do sprzętu, który jest trudno dostępny na rynku detalicznym, oraz mogą wynegocjować lepsze warunki zakupu.
  4. Przygotuj się na wyższe koszty i dłuższy czas realizacji – dostępność komponentów i urządzeń wciąż jest ograniczona, dlatego planowanie i szybkie decyzje są teraz kluczowe.

 

Każdy tydzień zwłoki zwiększa ryzyko przestojów i nieplanowanych wydatków, ale dobrze przygotowany plan modernizacji pozwala szybko odzyskać kontrolę nad środowiskiem IT i wejść w 2026 rok z poczuciem bezpieczeństwa.

Jak przygotować się do modernizacji sprzętu w 2026 roku

2026 rok to dobry moment, by spojrzeć na modernizację sprzętu nie jak na koszt, ale jak na inwestycję w rozwój i bezpieczeństwo firmy. Wymiana komputerów, serwerów czy urządzeń sieciowych to tylko część większego procesu, który warto potraktować jak projekt – zaplanowany, skoordynowany i kontrolowany pod względem budżetu oraz harmonogramu.

Dobrze przeprowadzona modernizacja zaczyna się od audytu IT i analizy potrzeb biznesowych. Dopiero na tej podstawie można zdecydować, które urządzenia wymagają wymiany, a które można ulepszyć. Takie podejście pozwala zbudować spójne, niezawodne i bezpieczne środowisko pracy, w którym każdy element – od sprzętu po systemy – wspiera codzienne procesy, a nie je utrudnia.

Współpraca z partnerem technologicznym, takim jak Symbioza.IT, pozwala przeprowadzić modernizację w sposób uporządkowany i przewidywalny. Dzięki doświadczeniu zespołu oraz relacjom z dostawcami sprzętu możliwe jest nie tylko lepsze planowanie kosztów, ale też szybsza realizacja projektu i dostęp do sprawdzonych, energooszczędnych rozwiązań.

Przypisy